Archive by Author

Dwóch Piotrów dołącza do zespołu

6 gru

Mamy dwie nowe osoby w zespole. Po okresie próbnym na stałe przyjęliśmy do Aviary.pl Piotra Makowskiego (znanego również jako Piotr Zaryk) i Piotra Leszczyńskiego.

Piotr Makowski zajmuje się u nas tłumaczeniem środowiska GNOME, dystrybucji SUSE Linux Enterprise, a także udziela się w projekcie słownika referencyjnego.

Branża IT nie jest jedyną, która go interesuje. Typ wolnego ducha, ciągle poszukujący (jak sam się określa) zajmuje się sztuką. Ma na koncie kilka głównych ról, m.in. w musicalu Szach i Papuga wystawianym na deskach Teatru Muzycznego w Gdyni, dramacie Piękne Rzeczy i filmie Świtem wystawianym na tegorocznym Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.

Piotr Leszczyński podobnie jak Piotr Makowski jest tłumaczem SUSE Linux Enterprise i uczestniczy w projekcie słownika referencyjnego.

W przeszłości był redaktorem pism komputerowych (m.in.: Top Secret, Gambler, Cyber), sekretarzem redakcji Secret Service i reżyserem magazynu telewizyjnego Escape. Po dłuższej przygodzie z dziennikarstwem, a potem z tworzeniem stron internetowych, postanowił zmienić zawód i zająć się w końcu tym, co zawsze chciał robić, czyli tłumaczeniem.

Studiuje filologię angielską (ścieżka tłumaczeniowa) w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej i chociaż swoje przyszłe plany zawodowe łączy raczej z tłumaczeniem oprogramowania, to w chwilach wolnych tłumaczy także awangardową prozę amerykańską.

Kolacja u rzeźnika, MozCamp Europe 2008 – czyli kolejne cztery dni w Barcelonie

29 paź

Nie przypuszczałem, że tak szybko tutaj wrócę. Po krótkim czterodniowym pobycie w Barcelonie w kwietniu – znów trafiłem do serca Katalonii. I to znowu na cztery dni. Tym razem w ramach Mozilla Camp Europe 2008.

Mozilla Camp Europe 2008. © Toni Hermoso Pulido

Mozilla Camp Europe 2008. Obrazek: Toni Hermoso Pulido

Do Barcelony przyleciałem, razem z Marcoosem, w czwartek. I zaczęły się przygody. Wieczorem postanowiliśmy coś zjeść. Długo szukaliśmy jakiejś restauracji w wąskich uliczkach Barri Gòtic. W końcu dotarliśmy do Ciutat Comtal (Ciudad Condal) przy c/Baños Nuevos 8. Restaurację prowadziło dwóch panów po pięćdziesiątce – rzeźnik i grzałkowy. Pierwszy był kucharzem i wyglądał jak rzeźnik. Nie żebym wiedział jak powinien wyglądać rzeźnik, ale gdybym sobie miał go wyobrazić – to wyglądałby właśnie tak, jak wspomniany kucharz. Drugi był kelnerem i widziałem co robił z daniem przyrządzonym przez rzeźnika. Wziął, zawieszony na gwoździu przyrząd wyglądający jak grzałka elektryczna, podłączył do prądu i po chwili zaczął nim atakować jedzenie. Dość skutecznie, bo po chwili grzałka się paliła. Ale jedzenie przyrządzone dla jednego z klientów wyglądało dobrze. Grzałkę ugasił, ewakuacji nie było. Zamówiliśmy pavo horno, czyli pieczonego indyka, niestety po chwili pan grzałkowy powiedział, że jest only one turkey, więc wybrałem coś innego – jakąś tam baraninę. Nie było, więc wybrałem jeszcze coś innego. No i dostałem chyba najgorsze danie w lokalu (widziałem to co podawali innym i wyglądało nieźle). Nie polecam tam dania Costillas lechal. Takie niby żeberka, tylko oprócz kości wszystko albo gumowate albo tłuste. Ale frytki i białe wino były świetne.

Tego dnia chcieliśmy jeszcze zwiedzić katedrę, ale było już za późno.

W piątek zwiedziliśmy świątynię Sagrada Familia (ja już po raz drugi), wjechaliśmy na górę Montjuïc, gdzie obejrzeliśmy stadion olimpijski (piękny to on nie jest…) i zwiedziliśmy muzeum olimpijskie, potem wróciliśmy do starej części miasta i obejrzeliśmy w końcu katedrę, a później fantastyczny Casa Batlló. Udając się do metra natknęliśmy się na wystawę sklepową, która na rozbawiła:

Zdjęcie: Marek Stępień © Some rights reserved http://creativecommons.org/licenses/by-nd/2.0/deed.pl

Para z pieskami. Zdjęcie: Marek Stępień © Some rights reserved. http://creativecommons.org/licenses/by-nd/2.0/deed.pl

Sobota i niedziela to już wyłącznie MozCamp. Na nic innego nie było czasu. Z takich ciekawostek – w sobotę David Ascher przedstawił nowe, rewolucyjne spojrzenie na Thunderbirda – uproszczony interfejs, przyciski do odpowiadania na maile umieszczone przy otrzymanym e-mailu (nie w pasku narzędzi), wygodne wyszukiwanie, lepszy niż w Gmailu sposób prezentacji korespondencji z wybraną osobą. Z polskich akcentów – Staś, wraz z Pike’iem, Sethem i Sipaqiem prezentowali L10n-drivers Team, Gandalf z Adrianerem mówili o Silme. Wieczorem relaksowaliśmy jedząc tapas i pijąc wino na plaży w restauracji Sal Cafe. I coś, co mnie zaskoczyło – nie wiedziałem, że Aviary.pl jest w środowisku Mozilii tak popularne i tak podziwiane. Wystarczyło się przedstawić, by wzbudzić entuzjazm u rozmówcy…

W niedzielę Aza Raskin prezentował nowe idee w Ubiquity (niestety się spóźniłem), a Brian King pokazywał subskrybowanie rozszerzeń przez RSS. Z polskich rzeczy – Marek zaprezentował historię Aviary.pl, a ja opowiedziałem krótko jak pracujemy – stand-upy, Matrix, przyjmowanie nowych osób. Potem Gandalf prezentował jeszcze szablony stron internetowych dla społeczności, ale na to się już nie załapałem – nie chciałem się z Markiem spóźnić na samolot. Z powody mgły w Monachium wylądowaliśmy z ponad godzinnym opóźnieniem i ledwie zdążyliśmy się przesiąść (czytaj: dobiec) – odliczano już 2 minuty do zamknięcia bramek.

Ciekawe kiedy znów wpadnę na 4 dni do Barcelony…

Google Chrome zachowuje się niegrzecznie

3 wrz

A jednak. Google wydało swoją, opartą na WebKicie, przeglądarkę internetową. W tej chwili w wersji dla Windows, potem ma być wersja dla Mac OS X i Linuksa. Postanowiłem przetestować i muszę przyznać, że dobrze się przy tym bawiłem. Wszystko przez specyficzne podejście Google do swoich produktów.

Wyglądem kojarzy mi się z najnowszymi aplikacjami Microsoftu, jak choćby Office – dużo niebieskiego.

Uproszczony interfejs Google Chrome: Pasek adresu/wyszukiwania, kilka przycisków

Pierwsze, co rzuca się w oczy, to brak tradycyjnego menu. Nie uruchamia się ono nawet po wciśnięciu Alt. Po prostu go nie ma. Właściwie wszystkie opcje dostępne są poprzez dwa przyciski obok paska adresu/wyszukiwania. Sam pasek przypomina trochę ten w SeaMonkey – służy do wpisywania adresu, słów do wyszukania. Różnica polega na tym, że pokazuje wyniki wyszukiwania już w trakcie wpisywania.

Po otwarciu nowej karty wyświetla coś w rodzaju ulepszonego Speed Dial znanego z Opery. Różnica jest taka, że w Operze sami je sobie definiujemy, a Chrome wyświetla listę najczęściej odwiedzanych. Przy okazji ostatnio dodane zakładki i zamknięte karty.

Wróćmy do wspomnianych wyżej przycisków. Co ciekawego się pod nimi kryje? Pierwszy to Opcje strony, drugi Ustawienia Google Chrome. Ja skupię się na tym pierwszym.

Pierwszą ciekawą opcją jest Tryb incognito. Przypomina to InPrivate Browsing z Internet Explorera 8.0 Beta 2.  Wybranie opcji powoduje otwarcie nowego okna, zmienia się kolorystyka i pojawia zarys tajniaka w prochowcu i czarnych okularach.

Tryb Incognito w Google Chrome

No i objaśnienie funkcjonalności, które mnie rozśmieszyło – lista rzeczy na które należy uważać:

  • witryny zbierające lub udostępniające dane na temat użytkowników
  • dostawców usług internetowych oraz pracowników śledzących odwiedzane przez użytkowników strony
  • złośliwe oprogramowanie śledzące naciśnięcia klawiszy w zamian za darmowe emotikony
  • monitoring prowadzony przez tajnych agentów
  • osoby stojące za plecami

Kolejną rzeczą jest funkcjonalność Mozilla Prism. Wybieramy Utwórz skróty aplikacji i możemy utworzyć ikony-skróty np. na pulpicie.

Ponadto Chrome ma Konsolę JavaScript, która zawiera coś w rodzaju mozillowego DOM Inspektora i narzędzia do analizy np. szybkości ładowania się elementów na stronie, jest też debugger JavaScriptu.

Bardzo ciekawy jest Menedżer zadań.

Menedżer zadań Google Chrome - lista procesów

Można bardzo łatwo zabić proces – wyświetloną zawartość jednej strony. Proces zostaje przerwany, a w karcie, której proces zabiliśmy – wyświetla się komunikat Niedobrze!

Smutna karta i napis Niedobrze! po zabiciu jej procesu

I kolejna zabawna rzecz – Statystyki dla nerdów, czyli bardziej rozbudowane statystyki np. zużycia pamięci wszystkich otwartych przeglądarek.

Na koniec powinienem wyjaśnić skąd tytuł Google Chrome zachowuje się niegrzecznie :-) Przeglądarka ta ma (podobnie jak np. Firefox) opcję powiadamiania o źle działających stronach. Uśmiałem się, jak zobaczyłem na liście typów błędów, wśród Nie można załadować strony, Strona wygląda dziwnie, wspomniane Google Chrome zachowuje się niegrzecznie.

Okno Zgłoś błąd lub problem ze stroną. Lista typów błędów, m.in.: Google Chrome zachowuje się niegrzecznie

Podsumowując: Google Chrome ma szanse na sukces. Napisane w Chrome.