Archive | strony internetowe RSS feed for this section

Kierownik lokalizacji Mozilla Developer Center poszukiwany

25 mar

Coś takiego nie zdarza się u nas na co dzień. Po raz pierwszy od trzech lat (czyli od momentu, kiedy prowadzimy rekrutację) szukamy nie tłumacza czy testera, ale osoby, która pokieruje całym (i to nie małym) projektem. Szukamy kierownika lokalizacji polskiej wersji Mozilla Developer Center.

Mozilla Developer Center - logo

Wczoraj opublikowałem na naszej stronie ogłoszenie z tym związane. Wymagania są opisane w ogłoszeniu – tutaj tylko wspomnę o tym na jakim etapie jest teraz MDC i czym będzie zajmowała się osoba, której szukamy.

Polskie MDC rozwijało się całkiem nieźle, choć często pojawiały się problemy z jakością artykułów tłumaczonych przez ochotników. Ale wszystko szło do przodu. Do chwili, kiedy dwa lata temu (o ile dobrze pamiętam) Mozilla zdecydowała się zamienić MediaWiki na DekiWiki. Problemy z jakością nagle zniknęły – nie dlatego, że znaleźliśmy jakiś cudowny sposób na to – po prostu po tej zmianie gwałtownie spadła liczba edycji. Wynikało to z niedoskonałości nowego narzędzia. Część problemów została rozwiązana, część nie. Tyle historii.

I tutaj pojawia się zadanie dla osoby, której szukamy. Pierwsza rzecz – to przyjrzenie się procesowi lokalizacji, znalezienie słabych punktów przeszkadzających w pracy, zgłoszenie ich i zaproponowanie zmian. Druga rzecz – przygotowanie planu lokalizacji – co tłumaczyć, w jakiej kolejności, ilu ludzi do tego potrzeba itp. Trzecia rzecz – przetłumaczenie kilku kluczowych artykułów. Czwarta rzecz – zebranie wszystkich przydatnych informacji na stronie wiki projektu, tak by każda nowa osoba mogła się łatwo wdrożyć oraz by dało się jakoś śledzić postępy prac. I wreszcie rzecz piąta – dobranie zespołu tłumaczy.  Idealny projekt dla lubiących wyzwania. Po 2 latach zweryfikujemy co się udało zrobić i zdecydujemy co dalej z polskim MDC. Ktoś chętny? Dołącz do nas.

Ja jestem internetem czyli sondaż Gazeta.pl

7 lip

Wyjątkowy sondaż na stronie Gazeta.pl w artykule o nowych opcjach Neostrady:

Sondaż: Jak szybko łączysz się z internetem? Odpowiedzi do wyboru: 1. Dostaję internet pocztą (na dyskietkach 5,25"), 2. Cały czas męczę się z modemem 56k, 4. SDI (115 Kb/s) powinno wystarczyć każdemu, 4. Mam internet przez komórkę (jak przywieje 3G), 5. Podpisałem 10-letnią umowę na neostradę 1 Mb/s i dostałem komplet garnków, 6. Kilka megabitów z kablówki - w sam raz do GG i NK, 7. Tak szybko, że ściągam nowe filmy przed zmontowaniem, 8. JA jestem internetem

Trzeba przyznać, że poczucia humoru im nie brakuje :-)

e-PIT (prawie) działa

10 kwi

Wczoraj na dobre ruszył projekt e-Deklaracje Ministerstwa Finansów. Nie czekając długo rozliczyłem się z urzędem skarbowym kilka godzin po tym, jak na stronie pojawił się odpowiedni program.

By mieć pewność, że trafiłem na właściwą stronę – skorzystałem z adresu https://www.e-deklaracje.gov.pl/. Bum! No i pierwsza wpadka:

To połączenie jest niezaufane. Program Minefield został poproszony o nawiązanie bezpiecznego połączenia z serwerem www.e-deklaracje.gov.pl, ale nie można potwierdzić bezpieczeństwa tego połączenia.

Powód? Certyfikat jest wystawiony dla domeny www.mf.gov.pl. Ale to jeszcze nic. Jest powód numer dwa: otóż ten certyfikat wygasł… w grudniu 2007 roku. W pełni profesjonalne podejście do sprawy…

No cóż, pozostało się z tym pogodzić albo rozliczyć tradycyjnie. Wybrałem to pierwsze.

Instalacja programu do rozliczeń jest dość prosta, ale sam program wymaga poprawy. Po zainstalowaniu nie zauważyłem, że dodał mi się skrót w menu Programy > Akcesoria i odpalałem program z terminala. Niestety dwie na trzy próby uruchomienia kończyły się niepowodzeniem.

Gdy nie było błędów – moim oczom ukazywało się coś takiego:

Wygląd programu po uruchomieniu. Widoczne cztery sekcje: 1. Rozliczenie PIT-37, 2. Moje rozliczenia, 3. Akty prawne, 4. Ustawienia programu

Wypełnianie deklaracji polega na wpisywaniu danych w edytowalne pola pliku PDF, który wygląda jak papierowa deklaracja.

Wpisałem trochę danych i dostrzegłem przycisk Sprawdź poprawność. Nacisnąłem. Program ostrzegł mnie pop-upem, że nie wszystkie pola są wypełnione. Zamknąłem okienko z ostrzeżeniem, niestety natychmiast pojawiło się nowe, identyczne. I mogłem tak sobie klikać setki razy. Skończyło się na ubiciu programu i ponownym uruchomieniu.

Wypełniłem formularz od nowa (można było zapisać kopię roboczą, ale nie zrobiłem tego, zanim program się posypał). Krok drugi, to możliwość podglądnięcia danych w formacie, w jakim będą wysłane (XML). I krok trzeci – nacisnąłem Wyślij. Poszło. Po chwili, nie chcąc czekać, poprosiłem o potwierdzenie odbioru (to dowód rozliczenia się z fiskusem). Przyszło – zeznanie podatkowe zostało przyjęte. Potwierdzenie można wydrukować.

No dobrze, ale chciałbym sobie wydrukować również PDF-a, którego wypełniłem. Bum! Ktoś zapomniał o takiej – wydawałoby się – podstawowej opcji! Hmm… Zajrzałem do opcji programu. Są dwie. Pierwsza ustawia jak często program ma sprawdzać, czy zeznanie zostało już przyjęte. Opcja druga to… Uruchom aplikację przy starcie komputera.

Doskonały pomysł! Skoro nie mogę sobie PDF-a wydrukować, to niech mi się uruchamia po każdym zalogowaniu. W końcu tak się na to napatrzę, że nauczę się na pamięć i możliwość wydrukowania przestanie być potrzebna ;-)

No cóż, może za rok będzie lepiej.

Aktualizacja. Właśnie Laestrygo oświecił mnie w komentarzu (dziękuję!), że dokument można wydrukować, korzystając z menu kontekstowego. Zauważyłem też, że po naciśnięciu CTRL+F pojawia się toolbar, który zawiera opcję drukowania. No i działa CTRL+P. Szkoda, że nie jest to od razu widoczne.