Archiwum | strony internetowe RSS feed for this section

Nie pamiętam hasła à la Gazeta.pl

5 kwi

Przypomniałem sobie dzisiaj, że miałem kiedyś konto pocztowe na portalu Gazeta.pl. Nie wiem czy jest aktywne, bo w tym portalu dość szybko kasują konta po ich nieużywaniu. Gazetowa poczta miała własny interfejs webowy, a w lutym przeszła na system oferowany przez Google (taki Gmail w domenie gazeta.pl).

Ponieważ nie mogłem sobie przypomnieć hasła, postanowiłem skorzystać z opcji „Nie pamiętam hasła!”:

Nie pamiętam hasła! - odnośnik na stronie logowania w portalu Gazeta.pl

Kliknąłem. Pojawiło się pole formularza, gdzie trzeba było wpisać login:

Pole formularza, gdzie trzeba wpisać nazwę użytkownika

Wpisałem i kliknąłem przycisk dalej. Gdy moim oczom ukazał się kolejny ekran – zgłupiałem… Pojawił się komunikat:

Zrzut ekranu przedstawiający otrzymany komunikat: Wiadomość została wysłana. Sprawdź swoją pocztę, korzystając ze starych ustawień serwera poczty przychodzącej: POP3.poczta.gazeta.pl port: 110

Aha. Czyli, że odczytać wiadomość, która pomoże mi zmienić hasło, muszę się najpierw tam zalogować. Tylko używając starego serwera POP3, nie tego nowego. A żeby się tam zalogować, muszę podać hasło (sprawdziłem na wszelki wypadek, próbując się zalogować przez POP3 – hasło jest konieczne). Hasło, które właśnie próbuję sobie przypomnieć…

Pomyślałem, że może coś przeoczyłem, powtórzyłem tę czynność kilka razy, szukałem jakichś odnośników, wyjaśniających jak z tego korzystać – nic.

To chyba największe dziwactwo, z jakim spotkałem się w Internecie. Powinni za to jakieś nagrody dawać. Jeśli ktoś wie, jak odzyskać dostęp do konta, korzystając z tego magicznego cuda do przypominania haseł – chętnie posłucham. Na razie leżę i skręcam się ze śmiechu :-)

Aha, na koncie (na które nie udało mi się zalogować) niespecjalnie mi zależy.

Reserved nawrócone (częściowo)

24 lip

W lutym pisałem o tym, jak nie mogłem zobaczyć, co proponuje mi Reserved. Od tego czasu nic u nich nie kupiłem. Chyba nie tylko ja na to narzekałem. Wszedłem ostatnio na ich stronę, naiwnie wierząc, że coś się zmieniło. No i okazało się, że nie jestem taki całkiem naiwny ;-)

Nadal pojawia się komunikat o wymogu posiadania Flash 8 Player, ale oprócz tego tekst: 'or you can see HTML version'

Oprócz paskudnego komunikatu, mówiącego, że mam sobie pobrać wersję Flash, której nie zrobił jego producent, pojawiło się: „or you can see HTML version”. Wreszcie mogę zobaczyć stronę. Żeby nie było tak pięknie, to dodam, że jeśli ktoś „Flasha” nie posiada w ogóle, komunikatu tego nie zobaczy, bo jest zrobiony… we Flashu. Gratuluję pomysłu ;-) .

Przy okazji: nie mam zamiaru kupować więcej butów Adidasa. Mam dość oglądania komunikatów, podobnych do tych na stronie Reserved. Nie chcą moich pieniędzy – trudno. Podobno niezadowolony klient mówi o tym dziesięciu osobom. Ja postawnowiłem podzielić się tą informacją z szerszą publicznością. Ależ ja złośliwy jestem ;-) .

Kapsułki informacyjne i inne kwiatki

5 kwi

Często na stronach internetowych spotykam rzeczy w rodzaju „polityka prywatności”, „zasady prywatności” itp. Nie czytam tego – pewnie jak większość ludzi. Dzisiaj, będąc na stronie Citibanku, coś mnie podkusiło i kliknąłem w tego typu odnośnik. Rzuciłem szybko okiem i dostrzegłem link do jakichś „kapsułek”. W nawiasie było jednym słowem wyjaśnione co to takiego, ale musiałem się upewnić. Kliknąłem. Przeniosłem się na stronę, na której mogłem sobie poczytać o owych kapsułkach informacyjnych. Okazuje się, że coś, co wszyscy znają pod nazwą ciasteczka lub cookies, jest dla Citi „kapsułką informacyjną”. Myślałem, że coś przespałem, ale takiego pojęcia nie ma ani na stronach PWN-u, ani w Wikipedii. Google znajduje jedynie kilka stron z takim określeniem.

Citi zaczyna być bankiem dla jakiejś wyalienowanej grupki ludzi ;) . W lutym pisałem o tym, jak swój system bankowości internetowej kieruje do tysiąca użytkowników archiwalnej przeglądarki internetowej, a ignoruje trzy miliony używających nowoczesnego oprogramowania. A teraz ta nowomowa.

A przy okazji: ten tekst o ciasteczkach, pardon: „kapsułkach informacyjnych”, ktoś pisał chyba o trzeciej w nocy. Literówki, w wielu miejscach brak polskich znaków diakrytycznych, autor nie wiedział też, że przymiotniki piszemy małą literą. Są i błędy logiczne: „Korzystanie z kapsułek informacyjnych nie pozwala również na przedostanie się wirusów.” Autorowi chodziło pewnie o to, że korzystanie z cookies nie powoduje dodatkowego zagrożenia, a wyszyło na to, że używanie ciasteczek zapewnia ochronę przed wirusami…