Polonista w Aviary.pl

Autor: Hubert Gajewski, dnia 2007-07-28 — kategorie: Aviary.pl, IT, Mozilla, jakość, język polski

Dołącza do nas kolejna osoba. To Wojciech Szczęsny, absolwent polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego, finalista Olimpiady Literatury i Języka Polskiego. Wraz z Anetą Sabiną Awtoniuk prowadzi stronę “To nie jest blog!”, będącą w założeniu odpowiedzią na niską jakość polskich blogów. W Aviary.pl będzie on odpowiedzialny za kontrolę jakości polskiej wersji serwisów internetowych: Mozilla Add-ons i Mozilla Europe. Jego wiedza bardzo się tutaj przyda.

Jako że nowy specjalista ds. jakości lokalizacji jest webmasterem, zaopiekuje się on w wolnych chwilach naszymi stronami internetowymi. Wojciech wykonał m.in. stronę Marka Stępnia… Co prawda nie chodzi o naszego Marka - zbieżność imienia i nazwiska jest przypadkowa, ale wspomniałem o tym, bo to zabawny zbieg okoliczności. Nasz nowy kolega pisze też artykuły w swoim serwisie internetowym “Budowniczy” i od czasu do czasu tłumaczy coś w MDC.

Witamy na pokładzie!

Przerzeżże czyli język polski jest cool

Autor: Hubert Gajewski, dnia 2006-10-16 — kategorie: język polski

Język polski wciąż mnie zaskakuje. Jak przeczytałem w dzisiejszej Gazecie Wyborczej, w sobotę w Katowicach odbył się kolejny ogólnopolski konkurs ortograficzny. Niezłe poruszenie na sali wywołało zdanie Przerzeżże przerzynarką na przestrzał miłorząb tuż-tuż obok tui. Jak podaje “Wyborcza” słowo przerzeżże napisało poprawnie 20 spośród pięciu tysięcy osób, czyli mniej niż 1% piszących. I ja im się wcale nie dziwię. Ów potworek to tryb rozkazujący słowa przerzezać, na dodatek z partykułą wzmacniającą. Nie ma tego w słownikach, do wczoraj “nie wiedziało” o tym Google. Na dodatek pachnie (to przez tę partykułę!) staropolszczyzną… Portal Gazeta.pl opublikował zapis dźwiękowy tego dyktanda.

To może ja się pójdę douczyć.

Kapsułki informacyjne i inne kwiatki

Autor: Hubert Gajewski, dnia 2006-04-05 — kategorie: język polski, strony internetowe

Często na stronach internetowych spotykam rzeczy w rodzaju “polityka prywatności”, “zasady prywatności” itp. Nie czytam tego - pewnie jak większość ludzi. Dzisiaj, będąc na stronie Citibanku, coś mnie podkusiło i kliknąłem w tego typu odnośnik. Rzuciłem szybko okiem i dostrzegłem link do jakichś “kapsułek”. W nawiasie było jednym słowem wyjaśnione co to takiego, ale musiałem się upewnić. Kliknąłem. Przeniosłem się na stronę, na której mogłem sobie poczytać o owych kapsułkach informacyjnych. Okazuje się, że coś, co wszyscy znają pod nazwą ciasteczka lub cookies, jest dla Citi “kapsułką informacyjną”. Myślałem, że coś przespałem, ale takiego pojęcia nie ma ani na stronach PWN-u, ani w Wikipedii. Google znajduje jedynie kilka stron z takim określeniem.

Citi zaczyna być bankiem dla jakiejś wyalienowanej grupki ludzi ;). W lutym pisałem o tym, jak swój system bankowości internetowej kieruje do tysiąca użytkowników archiwalnej przeglądarki internetowej, a ignoruje trzy miliony używających nowoczesnego oprogramowania. A teraz ta nowomowa.

A przy okazji: ten tekst o ciasteczkach, pardon: “kapsułkach informacyjnych”, ktoś pisał chyba o trzeciej w nocy. Literówki, w wielu miejscach brak polskich znaków diakrytycznych, autor nie wiedział też, że przymiotniki piszemy małą literą. Są i błędy logiczne: “Korzystanie z kapsułek informacyjnych nie pozwala również na przedostanie się wirusów.” Autorowi chodziło pewnie o to, że korzystanie z cookies nie powoduje dodatkowego zagrożenia, a wyszyło na to, że używanie ciasteczek zapewnia ochronę przed wirusami…