Category Archives: marketing

Microsoft: Pozbądź się twojej starej raz na zawsze

Kilka dni temu odbyła się premiera Internet Explorera 9. W związku z tym wydarzeniem Microsoft uruchomił witrynę internetową TwojaNowa.pl. Zajrzałem tam, poklikałem i jestem skołowany.

Na stronie wita nas taki tekst (a właściwie jest to obrazek, w ogóle pod względem technicznym strona jest fatalnie zrobiona):

Obrazek z tekstem umieszczony w głównej części witryny: Pozbądź się twojej starej raz na zawsze. Ściągnij nową, prostą przegladarkę Internet Explorer 9

Chyba nie należę do grupy docelowej…

Na stronie jest przycisk Pobierz, który – jeśli pracujesz na niewspieranym systemie operacyjnym – po kliknięciu wyświetli taki oto tekst (tak, tak, jeśli mam być dokładny jest to obrazek):

Biały napis na niebieskim, przechodzącym w fiolet tle (a pod nim pomarańczowy przycisk z napisem Upgrade do Windows 7): Twój Stary nie pozwala Ci zmienić przeglądarki na Internet Explorer 9. Zmień system na nowy Windows 7.

Hmmm… Może dla trzynastolatka będzie to zabawne, ja nie odbieram tego za dobrze…

Dalej jest jeszcze gorzej:

Sekcja o nazwie Twoja stara... (z wyjaśnieniem: Twoja stara zdaniem naszych fanów na Facebooku). A w tej sekcji m.in. widać taki tekst (prawdopodobnie pobrany z Facebooka): Twoja stara jest tak gruba że napisali o niej książkę W 80 dni dookoła twojej starej - Mateusz,  Twoja stara nie ma dzieci - Paweł, Twoja stara pamięta jeszcze zlodowacenie plejstoceńskie - Łukasz.

Po chwili pomyślałem, że to specjalna kampania kierowana wyłącznie do młodzieży (co moim zdaniem nie usprawiedliwia takiego oryginalnego podejścia), ale ta witryna jest promowana na specjalnej stronie na Facebooku, który ma chyba trochę szersze audytorium.

Moim zdaniem ich ekipa od marketingu popełniła błąd, a dział PR pewnie się teraz wstydzi…

Dobrze, że Mozilla nie chce być cool w taki sposób…

Jak zabić dojną krowę czyli biznes à la PKP PR

Celowo nie użyłem sformułowania „kura znosząca złote jaja”, bo chodziło nawiązanie do jednego z marketingowych pojęć. Owa dojna krowa (z ang. cash cow) to dla marketingowca produkt o ugruntowanej pozycji na rynku i wysokiej rentowności. Mówiąc krótko: świetnie się sprzedaje i daje dobrze zarobić. Co to ma wspólnego z firmą PKP Przewozy Regionalne? Dużo 🙂

Niczym niezwykłym jest kasowanie połączeń kolejowych przez tę firmę. W pewnym momencie zorientowali się, że niektóre pociągi wożą powietrze i mieli dwa wyjścia: zrobić coś, by ludzie zaczęli nimi jeździć lub je skasować. Tego pierwszego nie potrafili, może nie mieli pieniędzy, by to zmienić – to teraz nieistotne. Sam pamiętam jak skasowali wyjeżdżący z Krakowa po 23:00 pociąg osobowy, którym czasem jeździłem. Ja i… kilkanaście innych osób. Musieli dużo tracić na tym połączeniu, więc nie byłem zdziwiony, że je skasowali.

Dziś jednak wydarzyło się coś, co spowodowało, że przestałem rozumieć zarządzających tą firmą. Czwartek, godzina 18:37. Pociąg osobowy relacji Kraków Główny – Tarnów wyrusza ze stacji początkowej. To właśnie taka (tak mi się przynajmniej wydaje) „dojna krowa”. Mija ok. 7 minut, na dwóch kolejnych przystankach dosiadają się ludzie. Wszystkie miejsca są zajęte, niektóre osoby stoją. Takie zapełnienie pociągu na tej trasie i o tej godzinie, nie jest niczym dziwnym, a w piątki to reguła. Konkurencji (tej na torach) nie ma, pociąg pełny ludzi – raj dla PKP PR, prawda? Jeśli tak myślicie, to grubo się mylicie. Otóż dzisiaj z komunikatu dowiedziałem się, że od soboty ten pociąg nie będzie jeździł. Hmmm… Wielki remont na torach czy jak? Ależ nie – PKP PR skreśla ten pociąg z rozkładu jazdy z powodów… ekonomicznych. Żeby być precyzyjnym dodam, że będzie kursował na zarządzenie. Czyli może pojedzie, a może nie 😉 W rozkładzie na najbliższy tydzień już go nie ma.

To jeszcze nie koniec! Skoro kasują pociąg, którym jeździ pełno ludzi, to co zrobią z takimi, którymi (na tej samej trasie) jeździ kilkakrotnie mniej ludzi – pomyślałem. Zostawili pociąg o 21.35 i 22.55. W tym ostatnim jeździ tyle ludzi, że wszyscy zmieściliby się w autobusie miejskim 🙂

Zastanawia mnie jedna rzecz – jak ta firma poradzi sobie, gdy na polskie tory wjedzie jej konkurencja?

Addicted to Lost

Oglądałem sobie ostatnio reklamy wyemitowane podczas przerwy tegorocznego Super Bowl. Jedna szczególnie zwróciła moją uwagę. Może dlatego, że do tej pory nie widziałem, by ktoś w taki sposób reklamował serial telewizyjny. Chodzi o sześćdziesięciosekundową reklamę serialu „Lost” z utworem Roberta Palmera „Addicted to Love”, a właściwie „Addicted to Lost”, bo na potrzeby reklamy dokonano małej zmiany w tytule i tekście. Ujęcia z „Lost” i trzy o wymalowanych na biało twarzach brunetki z gitarami. Proste i zabawne. Kiedy polskie stacje telewizyjne będą miały takie pomysły?

Addicted to Lost (video/quicktime, 5.8 MiB)

PS. Istnieje też wersja trwająca ponad trzy minuty, ale wolę tą krótszą – jest bardziej dynamiczna.