Google Chrome najpopularniejszą przeglądarką internetową w Polsce

Ponad 5 lat temu, w marcu 2009, mieliśmy do czynienia z dość istotną zmianą. Po wielu latach panowania Internet Explorer przestał być najpopularniejszą przeglądarką internetową w Polsce, wyprzedził go Firefox, któremu zajęło to ponad 4 lata.

Gdy dobrze przyjrzeć się danym z tamtego okresu – na rynku była już dostępna przeglądarka Chrome, która miała 1% udziału. Od tego czasu trochę się zmieniło. Wg danych firmy Gemius od dwóch tygodni to właśnie Chrome jest najpopularniejszą przeglądarką w Polsce.

Chrome: 34,69%, Fierfox 34,52%, Internet Explorer 12,74%, Opera 6,26%, WebKit Mobile 6,01%, Chrome Mobile 2,41%, Safari 2,41%

Warto zwrócić uwagę, jak przez ten czas zmienił się udział w rynku Internet Explorera – poprzednio ponad 45%, a teraz… niecałe 13%.

Aviary.pl w Łodzi

Tydzień temu w weekend Aviary.pl przybyło do Łodzi na kolejne spotkanie robocze. Po raz pierwszy w Łodzi, ale mam nadzieję, że nie ostatni.

Wylądowaliśmy w Starym Kinie. To dość ciekawy obiekt hotelarski (nie jest to hotel), oferujący kilkanaście pokoi – co ciekawe – każdy inny. W każdym pokoju jest fototapeta związaną z jednym z polskich filmów, w niektórych są stare rekwizyty. Na korytarzach stoją stare statywy, telewizory itp. Naprawdę fajne miejsce.

Stary telewizor

Na spotkaniu nie mogło zabraknąć gości. Był Andrzej Mazur, założyciel i szef Encalve Games, autor Captain Rogers, który opowiadał o swoich doświadczeniach z Firefox OS.

Andrzej Mazur

Był też Krzysztof Karwowski z Grajewa (jechał do nas całą noc!), jeden z ponad 2700 Latarników Polski Cyfrowej. Bardzo zapracowany człowiek, którego jednym z ważniejszych zajęć jest szkolenie osób w wieku ponad pięćdziesięciu lat obsługi komputera i korzystania z Internetu. Krzysztof opowiadał ciekawe historie o niektórych z ponad 80 tysięcy osób przeszkolonych w ramach tego programu.

Krzysztof Karwowski

Kadencja dotychczasowego zarządu dobiegła końca, więc wybraliśmy nową szefową Aviary.pl: Sarę Prussak, która dobrała sobie dwie osoby do zarządu: Stefana Plewako i Joasię Mazgaj. Mamy też całkowicie nową komisję rewizyjną: szefem jest Bartosz Piec, któremu będzie pomagał Adrian Kalla i Wojciech Szczęsny (tak mi się przynajmniej wydawało, bo na razie Wojciech nie dał się namówić).

Mieliśmy też tradycyjnie retrospekcję. Najważniejszym dostrzeżonym problemem jest rekrutacja. Bardzo potrzebujemy nowych osób. Pracy przybywa, a ludzi nie. Pałeczkę prowadzenia rekrutacji przejęła niedawno Iwona Białek (która dopiero co do nas dołączyła) i ostro zabrała się do pracy.

Iwona Białek

Tradycyjnie graliśmy w Sabotażystę, Jungle Speed i Mafię.

W pamięci pozostanie mi też wizyta w Jerry’s Burger (chcę tam wrócić!) i w Klubie Spadkobierców (ten drugi nie ze względu na jedzenie, a wystrój lokalu).

Następne spotkanie za pół roku.

Producent akumulatorów Varta oszukuje klientów

Mocno powiedziane, ale nie znalazłem nic na ich obronę. Varta oszukuje klientów. Ale po kolei.

Czas zapomnieć o jednorazówkach

Ostatnio zdecydowałem, że czas w końcu całkowicie pożegnać jednorazowe baterie na rzecz akumulatorów, które będę mógł ładować po wyczerpaniu. Zdecydowałem się na zakup akumulatorów różnego typu, wszystkich produkowanych przez niemiecką firmę Varta. Zakupu dokonałem na niemieckim Amazonie. Tydzień później przesyłka dotarła.

Coś tutaj jest nie tak…

Po prawie dwóch tygodniach nadszedł czas, by w końcu użyć pierwszych akumulatorków, typu AAA. Rozpakowałem i wyjąłem 2 z 4 sztuk. Wkładając je do słuchawek jedna drobna rzecz zwróciła moją uwagę – oba miały napis 800 mAh. Hmm… Wydawało mi się, że kupowałem 1000 mAh. Sprawdziłem zamówienie – nie wydawało mi się – zamawiałem takie o pojemności 1000 mAh. No dobra, gdzie jest haczyk? Zerknąłem na opakowanie – jest duży napis 1000 mAh. No dobra, czas przeczytać to, co jest drobnym drukiem. Poczytałem i nic.

Opakowanie akumulatorów Varta (na opakowaniu: 1000 mAh, napis na akumulatorze: 800 mAh)

To nie jest przypadek

I to jest ten moment, gdy poczułem, że ktoś mnie tu mocno robi w konia. Zerknąłem na pozostałe 2 sztuki. I tutaj niespodzianka – jedna z nich miała pojemność 1000 mAh. No dobra – ale jak udowodnić, że środku było nie to co trzeba? Przecież nikt mi nie uwierzy.  Tak się dobrze składa, że kupiłem 2 opakowania po 4 sztuki w każdym. Sięgnąłem do szuflady. Bez rozpakowywania widać pojemność tylko dwóch akumulatorków. Ale to wystarczyło – jeden ma 800 mAh, drugi 1000 mAh. Czyli to nie była jednorazowa akcja…

Powiększony fragment z widocznym napisem na akumulatorze: 800 mAh

Możliwości są dwie. Albo coś poszło nie tak przy produkcji albo po prostu oszukują. No dobra, ale jak to możliwe, by przy zautomatyzowanym procesie produkcji (chyba nikt mi nie powie, że jest inaczej) osiemsetki mieszają się z tysiączkami? I to w taki sposób, że ten przypadek, wydarza się dwa razy z rzędu? Nawet kolejność ułożenia w opakowaniu test taka sama…

Może mi to wyjaśnią?

Napisałem do producenta, korzystając z odpowiedniego formularza. Opisałem sytuację i zapytałem, jak to jest możliwe, że coś takiego ma miejsce. Wysyłając pytanie upewniłem się, że podałem prawidłowy e-mail. Nawet skopiowałem go z formularza i wysłałem coś do siebie, żeby mieć całkowitą pewność. Żeby ktoś się potem nie tłumaczył, że odpowiedź do mnie nie dotarła, bo podałem zły e-mail.

A może jednak nie?

Liczyłem na to, że – jeśli nie jest to zwykłe oszustwo – ktoś tam się zainteresuje sprawą, wypyta mnie o jakieś dane, pomagające ustalić co się stało podczas produkcji. Okazało się, że byłem bardzo naiwny. Minął ponad miesiąc i cisza…

Niech inni się dowiedzą

Nie mam ochoty tracić na to więcej czasu. Zdecydowałem się wszystko opisać, bo uważam, że takie cwaniactwo trzeba tępić. A jeśli odpowiednio dużo osób o tym się dowie, może odbije im się to czkawką. Podajcie dalej.