Tag Archives: ja

Mamy dział HR!

W grudniu zeszłego roku w Aviary.pl zmieniliśmy trochę sposób rekrutacji. Zamiast publikować ogłoszenia od czasu do czasu, postawiliśmy na rekrutacje ciągłą. Okazało się to strzałem w dziesiątkę – posypały się zgłoszenia. O ile wcześniej sam zajmowałem się rekrutacją, to po zmianach nie byłem już w stanie. I tak o to powstał u nas dział zajmujący się rekrutacją! Powstał… 16 stycznia, ale teraz w końcu zebrałem się, by to ogłosić.

Szefem jest Joanna Mazgaj, wspiera ją Bartosz Piec i ja 🙂

Joanna Mazgaj Bartosz Piec Hubert Gajewski

Joanna koordynuje cały proces i przydziela zadania testowe dla tłumaczy. Ja przydzielam zadania dla specjalistów ds. jakości i testerów. Bartosz czasem zastępuje Joannę, wykonane zadania ocenia ktoś z naszej trójki, czasem robimy to wszyscy.

Rekrutacja jest wieloetapowa i trwa od paru tygodni do kilku miesięcy, w szczególnych przypadkach nawet dłużej. Informacje jak do nas dołączyć można znaleźć na naszej stronie internetowej.

7 rzeczy, których być może o mnie nie wiecie

W sieci trwa jakieś twitterowe szaleństwo pt. 7 things you may (or may not) know about me. Marek wywołał mnie do tablicy, więc niech będzie. Tyle, że po polsku.

  1. Jestem członkiem Free Software Foundation.FSF Membership Card

    Przymierzałem się do wstąpienia do tej organizacji kilka razy, choćby dlatego, że zajmują się problemami, które mnie bezpośrednio dotyczą. Takim punktem krytycznym był zakup trzypłytowej kolekcji The Ultimate Bourne Collection, wydanej przez Universal Studios i Tim Fim Studio. Wszystko naprawdę bardzo ładnie wydane za około 100 zł. Problemy zaczęły się, gdy chciałem sobie zrobić kopię tych płyt. Nie dało się. Dostrzegłem wtedy na płycie logo: Copy Protected – Macrovision. No ładnie… Wydałem tyle pieniędzy i nawet nie mogę zrobić kopii. Oczywiście wszystko co można zobaczyć i usłyszeć można też skopiować, dlatego trochę się pomęczyłem, ale po paru godzinach udało mi się dojść do tego, jak to zrobić. Kopie w końcu wykonałem. To nie koniec, dostrzegłem na okładce napis mówiący, że nie mogę tej płyty wywieźć za granicę, ani nawet sprzedać bez zezwolenia wytwórni! Pozostał niesmak i wnioski:

    • Wytwórnia płytowa traktuje swoich klientów, jak potencjalnych przestępców, którzy kupią płytę, po to by sprzedawać jej powielone egzemplarze na Stadionie Dziesięciolecia.
    • Nie warto kupować filmów na DVD.
    • Wydawca płyty i tak poniósł stratę – skutecznie zniechęcił mnie do zakupu kolejnych płyt, poza tym poinformowałem kilkudziesięciu znajomych, że mam taką kolekcję i chętnie ją pożyczę (tylko po to, by jej przypadkiem nie kupili).
  2. Interesuje mnie komunikacja miejska. Często zaglądam na Encyklopedii Krakowskiej Komunikacji i czytam różne inne strony poświęcone tej tematyce.
  3. W szkole podstawowej wraz z kolegą wydawaliśmy gazetę Szok. Jak na szkolną gazetę było to przedsięwzięcie nietypowe. Konkurowaliśmy z gazetą samorządu, utrzymywaliśmy się (i to całkiem nieźle) z reklam. Pisaliśmy nie tylko o szkole, dużą część numerów zajmowały przedruki z Wiedzy i Życia, Why Not? i innych. Pamiętam też krytyczny artykuł o szaletach na miejskich plantach, budynku który latami straszył wyglądem z zewnątrz i wewnątrz. Dwa tygodnie po ukazaniu się artykułu został zrównany z ziemią… Dotarły do nas słuchy, że to nie przypadek i byliśmy z tego strasznie dumni. Ech… siła mediów 😉
  4. Skoro już o mediach mowa – miałem też trochę wspólnego z radiem. W latach 1997-2000 prowadziłem fan klub RMF-u. Zajmowaliśmy się głównie organizacją imprez, w tym charytatywnych. Bardzo miło wspominam te czasy, ale w 2000 roku RMF FM się zmienił i przestało mnie to bawić. W 1999 roku (choć bardzo krótko) byłem pracownikiem lokalnego Radia Gama (sprzedawałem czas antenowy).
  5. Jestem fanem gier planszowych i często spędzam swój wolny czas grając w nie ze znajomymi. Ostatnio bardzo podoba mi się Wysokie napięcie.
  6. Choć jestem po studiach informatycznych i jestem z branżą IT związany od trzech lat, to nie wszyscy wiedzą, że poprzednio przez 6 lat byłem… agentem ubezpieczeniowym. Bardzo lubiłem tę pracę, może dlatego, że traktowałem klientów, jak znajomych, co sprowadzało się do tego, że nie sugerowałem im tego, czego sam bym nie kupił i – jeśli tylko był na to czas – rozmawiałem z nimi na przeróżne tematy. Pozdrawiam wszystkich byłych klientów 🙂
  7. Parę lat temu kilka razy w tygodniu wstawałem o 5:30 rano (dzisiaj rzadko przed 9) i biegałem 12-15 kilometrów. Chciałem biegać coraz szybciej i szybciej, więc się nie oszczędzałem. Czasami przesadzałem i byłem tak wyczerpany, że kręciło mi się w głowie i miałem problem z normalną pracą 🙂 W końcu to zawiesiłem, ale może wrócę do tego w łagodniejszej formie. Aha, raz nawet wziąłem udział w zawodach w biegu na 10 km.

Czas odbić pałeczkę i podać listę  osób (i wcale nie 7), które miałyby napisać coś podobnego o sobie 🙂

Kończy się rok zmian

Nadszedł czas na podsumowanie tego roku. W przeciwieństwie do nudnego (przynajmniej dla mnie) 2005 roku – ten był zupełnie inny. To był dla mnie rok zmian.

Zaczęło się w lutym. Odświeżyłem swoją stronę internetową. Potem po raz kolejny postawiłem zmienić branżę, w której pracowałem. Po sześciu latach pracy w ubezpieczeniach stwierdziłem, że nadszedł czas na informatykę. Dość przypadkowo znalazłem ofertę zatrudnienia firmy VSoft na stanowisko testera. A że kotrola jakości od jakiegoś czasu interesowała mnie bardziej niż programowanie (czy sieci komputerowe) – napisałem pierwszy po sześciu latach list motywacyjny, stworzyłem CV i wysłałem. Byłem trochę zawiedziony, bo wydawało mi się, że oferta była niezła, a odpowiedzi nie było żadnej. Aż do… kwietnia, kiedy zostałem zaproszony na rozmowę kwalifikacyjną. Nie czekając na efekt tej rozmowy ogłosiłem w firmie, w której wtedy pracowałem, że chciałbym w ciągu pół roku odejść. Nie zdążyłem jednak zacząć szukać pracy – dostałem telefon z VSoftu. Po trzech tygodniach trudnych negocjacji doszliśmy do porozumienia – od 1 czerwca 2006 jestem pracownikiem Zespołu Testów w tej firmie.

W sierpniu zacieśniłem swoje trzyletnie związki z Mozillą w Polsce – formalnie dołączyłem do zespołu Aviary.pl. Formalnie, bo swoje trzy grosze wtrącam tam już od listopada 2004 roku. Dbam głównie o to, by aplikacje lokalizowane przez nasz zespół „mówiły” poprawną polszczyzną. Moim oczkiem w głowie jest najczęściej używany przeze mnie program – Firefox, zajmuję się też Sunbirdem, rzadziej Thunderbirdem.

Miesiąc później rozpocząłem współpracę z VisionSoft, firmą powiązaną z VSoftem. Na zlecenie VisionSoft tworzę skrypty do testów automatycznych i różne dokumenty.

Mógłbym też ogólniej napisać o zmianach związanych z Mozillą w Polsce, ale świetnie zrobił to już Marek w artykule: Podsumowanie roku 2006. Polecam.

Życzę sobie i wszystkim równie przełomowego 2007 roku!