Najbliższe dni (do wtorku) Aviary.pl spędzi we Florencji, we Włoszech. Jak co pół roku spotykamy się dyskutować nad przyszłością, tym razem po raz pierwszy zagranicą.
W spotkaniu będzie uczestniczyło dwóch członków Mozilla Italia – będziemy się wymieniać doświadczeniami.
Kilka dni temu wróciłem z ponad dwutygodniowej podróży po Portugalii, Gibraltarze i hiszpańskiej Andaluzji. O samej wyprawie wkrótce napiszę. Teraz chciałem tylko wspomnieć o krótkim spotkaniu, które miało miejsce w zeszły piątek w Lizbonie.
Tytuł może jest trochę przesadzony, bo z sześciu osób na kolacji – tylko dwie miały coś wspólnego z lokalizacją oprogramowania: ja i João Miguel Neves, szef Mozilla-PT, portugalskiego zespołu lokalizacyjnego.
Spotkanie zaczęło się od wyprawy do sklepu z winami poleconego przez Joao – Casa Macário, przy Rua Augusta 272. Polecam każdemu, kto chciałby – będąc w Lizbonie – kupić np. Porto. Właściciel to pasjonat, kupowanie tam to przyjemność. Na dodatek wina można przed zakupem spróbować.
Najbardziej jednak interesowało mnie jak funkcjonuje Mozilla-PT. I było to coś, co mnie bardzo zaskoczyło. Zespół lokalizacyjny Mozilla-PT jest ośmiokrotnie mniejszy niż Aviary.pl – liczy… 3 osoby. Mimo tak małego zespołu wszystko funkcjonuje w miarę sprawnie, dzięki temu, że mają mniej projektów (Firefox, Thunderbird, SeaMonkey i Calendar) niż my, a dodatkowo każda z osób pracuje bardzo wydajnie.
Ciekawiło mnie też, czy portugalski zespół ma coś wspólnego z brazylijskim (tam też mówią po portugalsku) – nie ma nic wspólnego. Z tego co mówił João – język w obu krajach trochę się różni, szczególnie jeśli chodzi o nowe słówka.
Po dwóch godzinach spotkanie dobiegło końca, a ja zaprosiłem João do Polski.
15-17 kwietnia miało miejsce kolejne spotkanie Aviary.pl. Tym razem wybór padł na Warszawę. Powinienem powiedzieć dopiero teraz, bo mimo, iż w Warszawie jest największe skupisko aviarowców – spotkaliśmy się tutaj po raz pierwszy.
Motorola Xoom, PS3 i trochę bugów
Piątek, jest dniem tradycyjnie przeznaczonym na przyjazd, więc był dość luźny.
Marek bawi się Motorolą Xoom
Ponaprawialiśmy trochę bugów, pobawiliśmy się ciężką Motorolą Xoom (przywiezioną przez Gandalfa), zjedliśmy kolację w restauracji Jeff’s i pograliśmy co nieco na PS3.
W Jeff’s zapłacisz każdą kartą pod warunkiem, że jest to kredytowa Visa Classic
Parę słów o Jeff’s, bo spotkałem się tam z czymś bardzo dziwnym. Jedzenie mają tam bardzo dobre, ale nie to przykuło moją uwagę. Parę lat temu nie mogłem się nadziwić, że w krakowskim Jeff’s nie można zapłacić kartą American Express. Może w tanim barze byłoby to zrozumiałe (AMEX bierze od punktów nawet dwukrotnie wyższą prowizję niż przy płatności Visą czy Mastercard), ale w amerykańskiej restauracji Jeff’s (tak się reklamują), jest to trochę zaskakujące. W Warszawie poszli o dwa kroki dalej. Można tam zapłacić wyłącznie kartą kredytową Visa Classic (jest nawet kartka na drzwiach). Masz jakąkolwiek kartę debetową (w tym Visa Classic)? Nie zapłacisz. Kredytową Visa Electron? Nie zapłacisz. Kredytową Visa Gold, Platinum, Infinite? Nie zapłacisz. To już byłoby chyba prościej, gdyby przyjmowali tylko gotówkę…
Frisbee po dzikim, ryżowym obżarstwie
Sobota upłynęła wg tradycyjnego schematu – na ogólnej retrospekcji, szczegółowym przeglądzie naszych projektów, naprawianiu i weryfikowaniu bugów (udało się przerobić kilkadziesiąt).
W środku dnia postanowiliśmy coś zjeść i wybraliśmy się do restauracji Dziki Ryż.
W drodze do restauracji Dziki Ryż
Jedna wizyta wystarczyła mi, żeby oczekiwać, kiedy otworzą lokal w Krakowie. To co tam serwują jest naprawdę dobre! Najedliśmy się tam niesamowicie i wracając trzeba było coś z tym problemem zrobić. Z pomocą przyszedł Staś i skończyło się na ponadgodzinnej zabawie z frisbee.
Gramy w Frisbee Ultimate
Aviarowe obowiązki skończyliśmy ok. 21:30 i przyszedł czas na rozrywkę. Wieczór spędziliśmy z PS3 oraz grając w karciankę Jungle Speed (było przy tym dużo śmiechu) i w Mafię.
Kręgle i air hockey na pożegnanie
W niedzielę pogadaliśmy chwilę o słowniku referencyjnym, Gandalf powiedział co nieco o L20n i wybraliśmy się na kręgle.
Gramy w kręgle
Po trzech godzinach jeszcze kilka partyjek w air hockey i spotkanie dobiegło końca. Ja już czekam na następne 🙂