Tag Archives: Kraków

Jedyny taki bilet do kina

Krakowskie Centrum Kinowe ARS było chyba pierwsze w Krakowie, jeśli chodzi o możliwość zakupu biletu do kina przez Internet. W 2006 o takich cudach w Cinema City czy Multikinie można było pomarzyć…

Wszystko było tak zorganizowane, by po kupieniu biletu klient otrzymał go mailem. Trzeba go było wydrukować i udać się do kina. Niestety system sprzedaży biletów był jednak trochę niedoskonały. Czasami zdarzało się, że po zakupie system wyświetlał Sendmail error i żaden bilet nie przychodził. Jednym sposobem, było wtedy poproszenie o wystawienie biletu w kasie kina. Wyglądało to tak, że człowiek w kasie brał druki biletowe i wypisywał na nich odręcznie informacje dot. filmu i miejsc.

Pewnego razu, gdy wystąpił opisany problem z wysłaniem biletu, w kasie kina ktoś wpadł na oryginalniejsze rozwiązanie. Zamiast druków biletowych wziął… białą kartkę A4 i wypisał na niej bilet. Nie pamiętam, w którym to było roku (prawdopodobnie 2006 lub 2007), ale bilet zachowałem (za to pamiętam, że film wyświetlano w nieistniejącej już sali Sztuka). Wyglądał on tak:

Pieczątka Apropos Kino i napis długopisem na kartce A4: Internet  r. 18 m 4-5 (pan zapomniał wydrukować potwierdzenia) Janek

Pan zapomniał wydrukować…

Pan nie zapomniał wydrukować, tylko system nawalił. Ale to i tak zdecydowanie najfajniejszy bilet do kina, jaki kiedykolwiek dostałem 🙂

Najdłuższe spotkanie Aviary.pl zakończone

Jak pewnie wiecie z blogu Lemiela ostatni weekend Aviary.pl spędziło na spotkaniu w Krakowie. To było kolejne ważne – i inne niż poprzednie – spotkanie.

Dlaczego inne? Przede wszystkim najdłuższe. Niby też trwało 3 dni, jak poprzednie, ale po raz pierwszy pierwsze osoby zjawiły się już po 14 w piątek, a skończyliśmy dopiero po 18 w niedzielę. Zaprosiliśmy kilka aktywnych osób z forum MozillaPL.org i jedną związaną z OpenSUSE. Dwie z nich zdecydowały się przybyć – KLAPEK i Ancestor.

Na początek może wspomnę coś o przygotowaniach. Zainteresowanym wyłącznie naszym spotkaniem sugeruję opuścić kolejne trzy akapity.

Jak zwykle na miejsce naszej dyskusji wybrałem apartament Diodi przy ul. św. Filipa 23. Najciekawiej było gdy szukałem lokalu, by napić się piwa w piątkowy wieczór. Pomyślałem, że warto wybrać miejsce gdzie można coś nieskomplikowanego przekąsić.

Wybór padł na Telepizzę na św. Tomasza, gdzie już na jednym spotkaniu się wybraliśmy. No i zaczęło się. Najpierw nie mogłem odczytać danych ze strony firmy, bo część danych była niewidoczna. Udało mi się trochę na ślepo dotrzeć do formularza, zostawić mail i poprosić o kontakt. Dostałem odpowiedź – skierowano mnie do konkretnego lokalu. Zadzwoniłem, nie zdążyłem zapytać o co mi chodzi i zostałem poproszony o numer telefonu. Kiedy podałem – padło pytanie: „Pod jaki adres?”. Hmmm… Powiedziałem, że nie chcę zamawiać pizzy tylko zrobić rezerwację, podając datę i godzinę. Gdy już udało mi się zarezerwować, po kilku minutach zadzwonił telefon z Telepizzy. Pani zapomniała zapisać na którą godzinę ta rezerwacja 🙂 Znajomy (który słyszał rozmowę) wyraził wątpliwość, czy tam będziemy mogli się napić piwa. Na stronie udało m się odczytać, że piwo jest dostępne w wybranych lokalach. Zadzwoniłem i zapytałem. Miła pani potwierdziła, że serwują piwo do pizzy. Jakoś nie dowierzałem i zapytałem jakiej marki. Pani skonsultowała się z kolegą, po czym stwierdziła, że… jednak piwa nie mają.

Zacząłem się rozglądać za inną pizzerią. Wybór padł na Dominium w Rynku Głównym. Zadzwoniłem. Zostałem przełączony z centrali do konkretnego lokalu i zrzucony z linii po kilku sygnałach. Zadzwoniłem ponownie do centrali. I znowu to samo. Zadzwoniłem po raz trzeci i tym razem poprosiłem o bezpośredni numer do lokalu. Numer otrzymałem, zadzwoniłem i znowu to samo. Próbowałem dwa razy. Zadzwoniłem po raz szósty, znów do centrali, poprosiłem o pomoc. Pan, który odebrał nie chciał mi pomóc, powiedział też, że nie może podać mi numeru bezpośredniego do lokalu, bo… zabrania tego polityka firmy. Ciekawe, kilka minut wcześniej nie zabraniała 😉 Nie odpuściłem, powiedziałem, że chcę zarezerwować stolik. Usłyszałem, że nie przyjmują rezerwacji… Zniechęcony zapytałem ile w lokalu jest miejsc siedzących. Kazano mi czekać. Po chwili odezwał się inny człowiek, a po odgłosach odniosłem wrażenie, że tym razem zostałem skutecznie przełączony tam gdzie chciałem. Usłyszałem pytanie – na ile osób potrzebuję ten stolik. Hmmm… To jednak można rezerwować? Odpowiedziałem: 8. I dziwnym przypadkiem… połączenie się urwało. No dobrze – udało im się mnie zniechęcić. OK, nie musi być pizzeria, zadzwoniłem do Sphinksa i odbyło się już bez problemów.

Piątek jak zwykle był dniem przeznaczonym na przyjazd. Było trochę rozrywki przy Wii (Kasia przywiozła dwa dodatkowe kontrolery), a o 21 zjedliśmy bez problemów kolację w Sphinksie w Rynku Głównym 26.

Sobota zapowiadała się bardzo spokojnie. Mieliśmy przygotowanych bardzo mało tematów do rozmowy, ale w sobotę nagle się rozmnożyły. I to tak skutecznie, że mieliśmy tylko dwie przerwy – na zamówienie pizzy i jej zjedzenie 🙂 Dwie nowości – po raz pierwszy nie było tematu reorganizacji! I po raz pierwszy zrobiliśmy telekonferencję – połączyliśmy się z Adrianerem, siedzącym w Mountain View (Kalifornia, USA), w siedzibie Mozilli, a potem z Gandalfem, który jest w Vancouver w Kanadzie. Zaplanowaliśmy sprint MDC (to już w ten weekend). Pobawiliśmy się też żółtymi karteczkami – każdy indywidualnie napisał na nich co działa dobrze, a co źle w Aviary.pl. Potem to pogrupowaliśmy i spisaliśmy. Najważniejsza jest lista źle działających rzeczy – zebraliśmy ok. 30 pozycji – to wyzwanie dla nowego zarządu, który będziemy wybierać w najbliższych tygodniach.

Wieczorem udaliśmy się na kolację do korsykańskiej restauracji Paese, przy ul. Poselskiej 24, gdzie zjedliśmy pyszną kolację, a korsykańskie różowe wino Patrimonio Domaine Pastricciola zrobiło wśród nas prawdziwą furorę. Największym wyzwaniem było chyba dobranie się do gorących kasztanów, które zamówiliśmy oczekując na dania główne. Polecam tam to, czego spróbowałem: polędwica w zielonym pieprzu, ziemniaki opiekane z czosnkiem i do tego sałata liściasta z vinaigrette czosnkowym. Mmm… Z rzeczy niealkoholowych do picia – koniecznie sok wyciskany ze świeżych owoców. A na deser Kasia walczyła z pysznie wyglądającym tortem czekoladowym, ale poległa i Stef przyszedł z pomocą 😉

W niedzielę do telekonferencji dołączyła z Madrytu Joanna, która zaproponowała stworzenie FIFO, miejsca gdzie będziemy umieszczać zadania do zrobienia dla osób z zewnątrz, które chciałby się wykazać i np. potem do nas dołączyć. W sumie było bardzo międzynarodowo – oprócz wspomnianych trzech osób, które uczestniczyły online – na spotkaniu były jeszcze dwie osoby z zagranicy – Kasia przyleciała z Wielkiej Brytanii, Staś z Francji.

Zdecydowaliśmy mniej korzystać z poczty, a częściej z grup dyskusyjnych, by dla osób z zewnątrz łatwiej było śledzić, to co robimy. Dyskusję skończyliśmy po 13, potem trochę Wii i udaliśmy się na trzygodzinną grę w kręgle do Fantasy Park, przy al. Pokoju 44.

Następne spotkanie w weekend 17-19 kwietnia 2009.

Spotkanie za nami

Parę godzin temu skończyło się spotkanie Aviary.pl w Krakowie. Właściwie koledzy wszystko już napisali, więc nie będę się rozpisywał. Było to co zwykle czyli reorganizacja 😉

Z kilku rzeczy, jakie mi się przypominają – każdy opowiedział, co słychać w jego projekcie, zatwierdziliśmy plan reorganizacji naszej Bugzilli, rozpoczęliśmy rekrutację (na razie dwa ogłoszenia, wkrótce więcej) i zaplanowaliśmy pewne zmiany w zarządzaniu projektami (lista obowiązków i celów, dodanie brakujących stron wiki naszych projektów lub ich aktualizacja). Dużo rozmawialiśmy o słowniku referencyjnym i o SUSE. Był też czas na rozrywkę. Staszek umieścił w sieci mnóstwo zdjęć.

A na koniec przejąłem władzę w Aviary.pl 😉 Nie będzie rewolucji, będziemy nadal iść do przodu. Będą nowi ludzie (na razie zaplanowane przyjęcie 4 osób, będzie więcej) i ciągła poprawa jakości tego, co robimy. Żeby nie tracić czasu – zaproponowałem wybranie daty następnego spotkania. Po krótkiej dyskusji ustaliliśmy – spotykamy się 10-12 października tego roku w Krakowie, miejsce już zarezerwowane.

A tymczasem czas na trzytygodniowy urlop! Od jutra.