Kategorie
język polski strony internetowe

Kapsułki informacyjne i inne kwiatki

Często na stronach internetowych spotykam rzeczy w rodzaju „polityka prywatności”, „zasady prywatności” itp. Nie czytam tego – pewnie jak większość ludzi. Dzisiaj, będąc na stronie Citibanku, coś mnie podkusiło i kliknąłem w tego typu odnośnik. Rzuciłem szybko okiem i dostrzegłem link do jakichś „kapsułek”. W nawiasie było jednym słowem wyjaśnione co to takiego, ale musiałem się upewnić. Kliknąłem. Przeniosłem się na stronę, na której mogłem sobie poczytać o owych kapsułkach informacyjnych. Okazuje się, że coś, co wszyscy znają pod nazwą ciasteczka lub cookies, jest dla Citi „kapsułką informacyjną”. Myślałem, że coś przespałem, ale takiego pojęcia nie ma ani na stronach PWN-u, ani w Wikipedii. Google znajduje jedynie kilka stron z takim określeniem.

Citi zaczyna być bankiem dla jakiejś wyalienowanej grupki ludzi ;). W lutym pisałem o tym, jak swój system bankowości internetowej kieruje do tysiąca użytkowników archiwalnej przeglądarki internetowej, a ignoruje trzy miliony używających nowoczesnego oprogramowania. A teraz ta nowomowa.

A przy okazji: ten tekst o ciasteczkach, pardon: „kapsułkach informacyjnych”, ktoś pisał chyba o trzeciej w nocy. Literówki, w wielu miejscach brak polskich znaków diakrytycznych, autor nie wiedział też, że przymiotniki piszemy małą literą. Są i błędy logiczne: „Korzystanie z kapsułek informacyjnych nie pozwala również na przedostanie się wirusów.” Autorowi chodziło pewnie o to, że korzystanie z cookies nie powoduje dodatkowego zagrożenia, a wyszyło na to, że używanie ciasteczek zapewnia ochronę przed wirusami…

Kategorie
język polski media prasa

Rzeczpospolita nie ma korekty?

Od ponad 15 lat czytam „Wybiórczą” (takie określenie usłyszałem kiedyś od jednego media plannera). Niecały miesiąc temu wydawca tejże gazety postanowił zmienić jej layout, czy jak to się po polsku mówi: makietę. Po dwóch dniach miałem dość nowej pięknej makiety à la „Nowy Świat” i zacząłem kupować Rzeczpospolitą. Co prawda po tygodniu (czyżby po prostestach czytelników?) poprawili część rzeczy (choćby tabloidowe łączenie zdjęć i tekstu), ale ja już wtedy zanurzałem oczy w lekturze jednej z The World’s Best-Designed Newspapers™. To już nie ta sama „Rzepa”, którą przeglądałem parę lat temu. Wtedy wydawała mi się gazetą nienadającą do czytania. Ale zmiany zrobiły swoje i dzisiaj czyta mi się ją bardzo dobrze.

Jest jedno ale. Po kilku tygodniach odnoszę wrażenie, że wydawca nie zatrudnia korektorów. Nie przypominam sobie numeru, w którym nie byłoby literówek lub jakiś innych błędów. Te inne błędy to zazwyczaj niepawidłowe użycie wielkich/małych liter. Na przykład w jednym artykule pojawiało się home.pl, zamiast Home.pl. To by jeszcze można przyjąć (mocno naciągając), bo sama firma Home.pl na swojej stronie internetowej upodobała sobie taką pisownię. Tyle że wszędzie tam gdzie pojawia się nazwa firmy, litery układające się na „home.pl” są pogrubione, a „e” jest czerwone – dzięki czemu wygląda to jak wklejone logo tego przedsiębiorstwa.

Myślałem, że mają taką swoją politykę pisowni. Jednak po dzisiejszej lekturze tejże gazety doszedłem do wniosku, że żadnej polityki nie ma, a wszystko rządzi się przypadkiem. Na stronie B2 zamieszczono wypowiedź Zyty Gilowskiej „-dla radia pin”. Tym razem już żadne usprawiedliwienia nie działają. Radio na swojej stronie określa się jako „Radio PiN”. Celowe wprowadzenie małych liter nie wynika też z zasad, wg których zbudowana jest makieta – dwa dni wcześniej w tym samym miejscu było napisane „- w wywiazie dla radiowej Jedynki”. Inny przykład z dzisiaj. Tytuł strony B9: „Rynki FInanse” (zwracam uwagę na duże „I”). Pewnie gdybym się postarał – znalazłbym więcej… Czepiam się? Może, ale „Wyborczej” takie wpadki się nie zdarzają. Przynajmniej nie dzieje się tak codziennie.

Kategorie
IT język polski Mozilla strony internetowe

Planeta wreszcie mówi po polsku

Błąd 488 został rozwiązany. Wreszcie Polska Mozilla Planet wyświetla datę używając poprawnej polszczyzny. Zniknęły kwiatki typu „07 marzec 2006” :-). Niestety problem z polską datą jest widoczny w wielu programach – np. biurowych. Dzisiaj używałem OpenOffice.org – jednej wydanej przez Ux Systems (w pracy, wersja 2.0.1), a drugiej wydanej przez Novella (w domu, wersja 2.0). W tej pierwszej w programie Calc znalazłem datę w formacie D MMMM YYYY, która wyświetlała się poprawnie – jako 7 marca 2006. Gorzej było z wersją „novellową” – tutaj znalazłem daty w formacie: D MMMM, YYYY i D. MMMM YYYY, wyświetlanych jako: 7 marzec, 2006 i 7. marzec 2006. Obie wersje są niepoprawne i obie mają po dwa błędy. Cóż, polska język – trudna język.